Ujemne temperatury nie są żadnym usprawiedliwieniem dla rezygnacji ze zdrowego trybu życia. Wiem, że obecna pogoda może nie zachęcać do aktywności, ale mamy w naszej ofercie coś, co pomoże Wam utrzymać formę nawet zimą, a także dopilnuje, abyście przez cały rok sumiennie wypełniali swoje zdrowotne postanowienia noworoczne. 


Monitory aktywności fizycznej to wciąż pewnego rodzaju nowość na rynku. Chociaż producentów tych urządzeń jest co najmniej kilkunastu, to tak naprawdę liczy się tylko dwóch – Fitbit oraz Jawbone. W tym wpisie skupimy się na monitorze Flex, który wyszedł spod skrzydeł Fitbita. Niemniej, nie zabraknie porównań do jego największego konkurenta – Jawbone’a UP.

Fitbit Flex. Mój osobisty trener.

Nie jestem sportowcem. Nigdy nie byłem. Zawsze brakowało mi motywacji, aby wyjść z domu i pobiegać. Nigdy też nie odwiedziłem siłowni. Nawet tych bezpłatnych w osiedlowych parkach. Jakoś niespecjalnie interesowało mnie też to, co jem, bo niby po co? Na śniadanie kanapka z żółtym serem, na obiad klasyczny zestaw mięso + frytki + sałatka, później jakaś paczka chipsów, a w ramach kolacji parówki z ketchupem. Strzelam w ciemno, że u Was jest podobnie? A gdyby zmienić coś w swoim życiu, zanim będzie za późno?


Taka myśl naszła mnie w dniu, w którym po raz pierwszy założyłem Fitbita Flex. Urządzenie trafiło do nas na testy, ale nie przypuszczałem, aby było czymś więcej niż po prostu „fajnym akcesorium”. Na co komu statystyki w postaci dziennego pokonanego dystansu, długości snu, albo ilość spalonych kalorii? Okazuje się jednak, że takie codzienne śledzenie własnego życia potrafi wciągnąć i dostarczyć cennych informacji o własnym ciele. W moim przypadku informacja była jasna: „Rusz się, chłopie, albo umrzesz przed czterdziestką”. 

Fitbit Flex. Mój osobisty trener.

Fitbit Flex to najzwyklejsza, na pierwszy rzut oka, silikonowa opaska, do której wkłada się zaawansowane urządzenie pomiarowe. W opakowaniu znajdują się dwa rozmiary opasek, więc nie musicie się martwić, że kupicie zły rozmiar. Są one również wymienne, więc jeśli znudzicie się ich kolorem, możecie dokupić nowe, aby Fitbit pasował Wam do koloru koszulki lub sukienki. To naprawdę świetna opcja, której strasznie brakuje w Jawbone’ie UP, gdzie kolor opaski jest przypisany na stałe. 


Zamknięcie paska odbywa się na podobnej zasadzie jak w zegarkach, aczkolwiek funkcjonuje ono w sposób zatrzaskowy. Ma to swoje zalety i wady. Z jednej strony, za każdym razem trzeba wygiąć nadgarstek pod jakimś dziwnym kątem, co nie jest ani trochę wygodne, ale z drugiej, Fitbit Flex nie spada z ręki nawet podczas intensywnego grania w piłkę nożną, tenisa czy koszykówkę, a niestety w Jawbone’ie czasem takie sytuacje się zdarzają. 

Fitbit Flex. Mój osobisty trener.

Monitoring naszego ciała odbywa się za pomocą wspomnianego już urządzenia, które montuje się w specjalnej wnęce opaski, ale także można je wsadzić do skarpetki, aby monitorować aktywność np. podczas jazdy na rowerze. Mniej więcej raz w tygodniu należy je jednak wyjąć, aby naładować jego baterię. Pomimo, że Flex komunikuje się z iPhonem przez Bluetooth Smart, jego bateria potrafi zjechać do zera w ciągu 5-7 dni. Nie jest to czas rewelacyjny, ale z drugiej strony ładowanie zajmuje nieco ponad godzinę, więc chyba nie ma też tragedii. Baterię możemy podpiąć do MacBooka np. podczas brania kąpieli, kiedy tak czy siak raczej nie zrobimy zbyt wiele kroków.


Przede wszystkim, najbardziej w Fitbicie podoba mi się to, że cały czas mnie monitoruje. Nie muszę robić absolutnie nic. Noszę urządzenie na ręce przez 24 godziny na dobę i zdejmuję je jedynie do ładowania. Dwa razy w ciągu dnia sprawdzam tylko w dedykowanej aplikacji Fitbit pokonany dystans oraz czas snu – niestety, bez podziału na sen płytki i głęboki. To tylko część możliwości, jakie oferuje oprogramowanie, bowiem lista możliwości jest naprawdę długa, a z tych ważniejszych wymienię spalanie kalorii, czas aktywności (przydatne zwłaszcza podczas treningów) oraz różnorodne wyzwania, w których możemy rywalizować razem ze znajomymi.


Fitbit w żaden sposób nie przeszkadza w codziennym życiu. To bardzo ważne, gdyż nie wyobrażam sobie, aby opaska mogła utrudniać mi pisanie na klawiaturze lub sprzątanie mieszkania. Flex idealnie wpasuje się w definicję tzw. wearable devices. Urządzenie jest z nami w każdej chwili, ale nigdy nie wchodzi nam w drogę i nie rzuca się w oczy.

Fitbit Flex. Mój osobisty trener.

Fajną opcją, bez której nie wyobrażam już sobie życia jest budzik, a właściwie delikatne wibracje, które budziły mnie o wyznaczonej porze. Nigdy nie zdarzyło mi się, abym zaspał do pracy, choć przestałem już używać alarmu w iPhone’ie. Budzenie się za pomocą Flex’a jest o wiele przyjemniejsze. Po prostu nie wkurza. Brakowało mi jedynie funkcji inteligentnego alarmu, który włączałby się w momencie, kiedy moja faza snu byłaby najpłytsza. Taka możliwość znajduje się w Jawbone’ie i przyznam, że z miłą chęcią zobaczyłbym ją również w opasce Fitbita. Kto wie? Może pojawi się wraz z najbliższą aktualizacją?


Na początku wpisu wspomniałem o moim stosunku do aktywności fizycznej i spożywanych posiłkach. Nieprzypadkowo. W pierwszym tygodniu noszenia Fitbita pokonywałem każdego dnia około 5 500 kroków. Teraz, kiedy minął już nieco ponad miesiąc, udało mi się poprawić ten wynik o prawie 100-procent, dzięki czemu przez większość dni tygodnia pokonuję 10 000 kroków, zdobywając tym samym achievement w postaci wesołego mrugania pięciu kropek Fitbita, z których każda odpowiada osiągnięciu 20-procent dziennego celu. 


Flex przyczynił się również do mojego przestawienia się na zdrowsze produkty spożywcze. Wciąż nie jestem wzorem do naśladowania, ale raczej unikam już sieci fast foodów, a z pizzeri czy gotowych dań korzystam tylko, kiedy jest to naprawdę konieczne. Zacząłem nawet przyszykowywać sobie zdrowe kanapki do pracy, zamiast wyskakiwać do pobliskiego sklepu na hot-dogi podczas przerw. A popołudniowe chipsy? Teraz raczej sięgam po pęk rzodkiewek. Trzymajcie za mnie kciuki, może wkrótce uda mi się nie tylko zrzucić kilka kilogramów, ale również zmniejszyć cholesterol o kilkanaście procent! Fitbit Flex to tylko małe urządzenie, które ma wielki wpływ na moją walkę o własne zdrowie. 🙂

Przypominamy, że opaski Fitbit Flex dostępne są w naszych salonach oraz na stronie internetowej
Fitbit Flex. Mój osobisty trener.
 

Polecane akcesoria

 
1. (PRODUCT)RED w Cortland. Projekt (RED) to inicjatywa, która powstała w 2006 roku, a jej głównym celem jest doprowadzenie do narodzin pokolenia wolnego od AIDS… 

2. Puro Mini Travel. Przenośna ładowarka sieciowa do ładowania urządzeń ze złączem lighting. Wystarczająco mała i poręczna, aby mieć ją zawsze przy sobie… 

3. Twelve South HiRise. Uniwersalna stacja dokująca dla urządzeń ze złączem lighting. Nie potrzebujesz już kilku podstawek, wystarczy jedna, aby podpiąć do niej iPhone’a, iPada oraz iPoda…  

4. Cogito Watch. Zegarek, jakiego szukałem. Niewiele jest inteligentnych zegarków, które dobrze radzą sobie z systemem powiadomień, mają ciekawy i elegancki design, a do tego potrafią… 

  

Infolinia Cortland:
61 66 90 200

Infolinia czynna od poniedziałku do soboty w godz. 9-20
E-mail: kontakt@cortland.pl | Zgłoś błąd: bledy@cortland.pl

Newsletter Cortland

Korzystaj z okazji, promocji i rabatów.

facebooktwitterblog

Copyright © 1992-2018 Cortland Cortland stosuje pliki cookies. Zgoda na przesyłanie plików zależy od ustawień przeglądarki. W każdej chwili można dokonać zmiany ustawień wyłączając cookies. Szczegoły: Polityka cookies